Walentynkowy flow lamy.

Walentynkowy flow lamy.

Styczeń dobiegał końca, tak jak teraz, szron codziennie pogłębiał swą inwazję i czuło się, że wnika po prostu wszędzie. Nawet moje futro ledwo dawało radę. Brr zimno. Nigdy nie obchodziłam Walentynek, bo… albo to było zbyt “amerykańskie”, albo - nie było z kim. A teraz było … i pojawił się cień ochoty. Choć nie - najpierw pojawiła się nieśmiała myśl, którą od razu zgasiłam. Ale ona wróciła - i nie atakowała mnie natrętnie, tylko zawisła nieopodal i czekała co będzie dalej. No i doczekała się - bo dotknęłam delikatnego tematu przy kolacji.

 

- Co myślisz, jakbyśmy tak w walentynki coś...

- Walę - coo??

- No czemu się tak krzywisz? - przecież każdy pretekst jest dobry, żeby świętować razem.

- Co ci się stało? Jeśli chodzi o mnie to mogę świętować każdego dnia - tylko nie wtedy, a poza tym idę na kosza z chłopakami.

- Aha

 

Dni mijały, a ja wspominałam żartobliwie  “niebawem idziemy na romantyczną kolację?” Reagował śmiechem, więc uznałam, że przyjął wyzwanie. 

Przygotowałam dla niego ekstra niespodziankę i pełna radości czekałam na nasze spotkanie. Pracowałam tego dnia do późna i czułam, że po pracy zostanę "porwana" na randkę. 

Niestety.

Cóż … koszykówka wygrała. Wracałam do domu mega wolno, bo jakoś mi się nie spieszyło.

 

Następnego roku walentynki spędziłam w pracowni. Pod koniec dnia wzięłam kawałek materiału, złożyłam na pół i jeszcze raz. Wycięłam z jednej strony  “w dupkę” i zszyłam. Wywróciłam na prawą stronę i nasypałam do środka cukierków - wszystko związałam kawałkiem sznurka i tak powstało SERDUSZKO. Uwielbiam ten stan flow - kiedy rozpływam się w takiej chwili - wymyślania, próbowania, działania. Tego wieczora zdeponowałam swoje serce u znajomych, a walentynkowe randki na razie sobie odpuściłam. 

 

Aha - jak ukochany dowiedział się jaki prezent go wtedy ominął - zrobiło mu się strasznie głupio, bo prezent wcale nie był kiczowaty... Temat Walentynek nie powrócił, ale na randki chodzimy regularnie co wtorek… ciekawe na jaki dzień tygodnia przypada 14 lutego w tym roku? ;)

 

A w zabawne serduszkowe woreczki zapakuję każdą rzecz kupioną w My Guru w prezencie walentynkowym. Mówię Wam - to święto, to nie może być obciach, jeśli Wy macie do siebie dystans. Słowo Lamy.